Wędzona sól

Po raz pierwszy o soli wędzonej usłyszałam w jakimś programie kulinarnym, rzecz dotyczyła pierogów. Od jakiegoś czasu jestem szczęśliwą posiadaczką wędzarni, więc zainteresowałam się tematem. Okazuje się, że sól można wędzić tak samo, jak paprykę.  Najlepsza do wędzenia jest sól morska, ja na początek użyłam zwykłej. Wystarczy wsypać do odpowiedniego woreczka i powiesić razem z resztą wkładu. Tyle że u mnie zabrakło miejsca i sól wędziła się oddzielnie. To był dzień zadymiania, od 10.00 do 16.00 wędziłam szynki i boczki a prawie do 21.00  sól. Wyszło extra. Taką sól możecie dodawać do różnego rodzaju mięs, serów oraz sałatek. A jej zapach to czysta poezja. Zobaczcie jakie danie z solą wędzoną przygotowała moja sąsiadka Karolina z Local Foodie.

1 kg soli morskiej/ drobnej lub grubej /
czas 4 godziny
temperatura 50 – 60 stopni Celsjusza
Sól rozkładamy do płóciennych woreczków lub kilkukrotnie złożonej gazy i wieszamy w na hakach w wędzarni. Wędzimy przez 4 godziny w temperaturze 50/60 stopni.

Po uwędzeniu zostawiamy do ostudzenia, następnie przesypujemy do czystego pojemnika.

Domowe wędzone sery

Święta tuż, tuż, szalejemy z wędzeniem.  Tym razem padło na ser żółty, biały i piersi z kurczaka. To po prostu jest bajka.

Zakupiłam 4 białe serki typu włoskiego. Przygotowałam solankę z 1 litra wody i 80 g soli peklowej. Włożyłam do niej sery, całość schowałam do lodówki na około 20 godzin. Rano w dniu wędzenia, wyjęłam z solanki, delikatnie odcisnęłam i odłożyłam na kratce do obcieknięcia na 60 minut. Po tym czasie, jeden ser zostawiłam bez posypki, a resztę posypałam ostrą czerwoną papryką, oregano i ziołami toskańskimi. Do piersi z kurczaka również przygotowałam solankę, obliczając ilość soli i wody do kg posiadanego mięsa. / 10 kg na 4 litry wody – 550 g soli /. Trzymałam w solance 24 godziny, opłukałam i powiesiłam do obcieknięcia na 12 godzin.


Kolejnym etapem było osuszanie w temperaturze 50 do 60 stopni, bez dymu. Następnie zasypałam wytwornicę zrębkami i wędziłam około 4 godzin w tej samej temperaturze. W międzyczasie żółty ser zapakowałam w siatki wędzarnicze. Po 4 godzinach wyjęłam z wędzarni biały ser i piersi z kurczaka, obniżyłam temperaturę do 40/50 stopni i włożyłam żółty ser, który wędziłam 1 godzinę i 15 minut. Piersi z kurczaka parzyłam w wodzie z przyprawami / liść, ziele angielski i czarny pieprz / do uzyskania 68 stopni w mięsie, przełożyłam do zimnej wody do wystudzenia. Wyszło pysznie po prostu przepysznie. Po wystudzeniu wszystko zapakowałam próżniowo bo mogłoby nie doczekać świąt.

Domowe wędliny

A dzisiaj opowiem Wam moją przygodę z wędzeniem. Pomysł z wybudowaniem wędzarni powstał dawno temu, tylko nie było czasu i zawsze było coś ważniejszego. Potem zrodziło się pytanie, po co budować, jak można kupić. I kupiliśmy. Wczoraj odbyło się pierwsze wędzenie. Wędliny wyszły po prostu przepyszne, sama nie spodziewałam się takiego efektu. I powiem Wam po cichu, że jestem strasznie dumna z mojego pierwszego zadymiania. Ale, ale, to wszystko tak wyszło dzięki ekipie Local Foodie, która cierpliwie odpowiadała na każde moje pytanie. Pytań miałam całą masę, od peklowania, po pierwsze uruchomienie wędzarni, a kończąc na parzeniu. Zresztą to właśnie Karolina, narobiła mi smaku na własną wędzarnię, podrzucając pyszną szynkę czy wędzoną paprykę. Dziękuje Local Foodie.


Pierwszym etapem jest zakup mięsa i zapeklowanie go. Najlepiej to co lubicie, jak kupiłam karkówkę, szynki, polędwiczki wieprzowe i schab środkowy. Mięso trzeba przygotować czyli oczyścić z błon, umyć. Następnie przygotować solankę w której poleży całkowicie zakryte przez około 5 dni. Trzymając się info 10 kg mięsa – 550 g soli peklowej wymieszane z 4 litrami wody. Zrobiłam roztwór z 3 litrów wody i 420 g soli peklowej na 8 kg mięsa. Mięso włożyłam do pojemnika zamykanego, zalałam solanką. Włożyłam do lodówki na 5 dni. Musimy pamiętać o codziennym obracaniu mięsa.

Kolejny etap to przygotowanie mięsa do wędzenia. Po 5 dniach mięso opłukałam, karkówkę, szynki, schab zapakowałam w siatki. Co nie jest prostą sprawą, ale dałam radę. Założyłam haki i powiesiłam do obcieknięcia, co najmniej na 10 godzin. 

Kolejny krok to osuszanie mięsa ciepłym powietrzem. Mięso suszymy w temperaturze 55 do 65 stopni przez około 50 minut.


Po tym czasie do wytwornicy wsypujemy zrębki / moja wędzarnia posiada coś takiego / i zaczynamy proces wędzenia w tej samej temperaturze 55 – 65 stopni, który trwa około 5 godzin. Myślicie, że to koniec ? nic podobnego. Czeka nas kolejny ostatni krok.

Pod koniec wędzenia, przygotowujemy wodę do parzenia. Czyli do gara wlewamy wodę, dodajemy przyprawy, które lubimy, u mnie to był liść laurowy i ziele angielskie, nie dajemy soli. Wodę nagrzewamy do 80 stopni i wkładamy do niej uwędzone mięso, w najgrubszy kawałek, wkładamy termometr i zaczynamy parzyć, na bardzo minimalnym ogniu. W momencie, kiedy nasza wędzonka uzyska temperaturę 68 stopni, przenosimy ją do kolejnego naczynia z wodą tym razem o temperaturze około 30 stopni, w ten sposób przerwiemy proces gotowania i nasza szynka będzie soczysta. Ja po godzinie wyjęłam mięso z chłodnej wody i zostawiłam do osuszenia i całkowitego wystudzenia. Próbowaliśmy dzisiaj rano, niebo w gębie to mało powiedziane. Wędliny są bardzo smaczne a przede wszystkim soczyste. Pycha !